- Że niby ja cię zdradziłem?! Jak śmiesz tak mówić?! - brunet gotował się ze złości.
- Przecież ja nic nie zrobiłam, przysięgam! - blondynka próbowała się bronić.
- Możesz przestać kłamać?!
- Nigdy cię nie okłamałam! - dziewczyna była bliska łez.
- Przestań robić z siebie nie wiadomo co, bo mnie to irytuje.
- Mówię prawdę! - wybuchnęła płaczem.
- Jesteś idiotką, wiesz? - chłopak zamachnął się, przy uderzyć dziewczynę.
Otworzyłam drzwi na oścież i wparowałam do środka.
- A może komuś gorącej czekolady? - próbowałam ukryć swoje przerażenie.
- Możesz się nie wtrącać i wypierdalać z tego pokoju? - podszedł do mnie bliżej.
- Po pierwsze, to jest mój dom i to ty zaraz z niego wypierdolisz. Po drugie, co tu robisz? Po trzecie, co do jasnej cholery zrobiła ci Perrie?!
Odsunęłam się od chłopaka na odległość metra i usiadłam na podłodze.
- No kurwa mać, nie słyszałaś wcześniej? Zdradziła mnie z moim kuzynem, kuzynem rozumiesz?! - głośno podkreślił ostatnie dwa słowa. - No, a teraz się do tego nie chce przyznać!
Spojrzałam na blondynkę, która pokręciła przecząco głową.
- Skąd do jasnej cholery wiesz, że to zrobiła? - zapytałam.
- Bo mi kurwa mówiła kuzynka! - znowu się zdenerwował.
- Przestań przeklinać, nie życzę sobie tego w moim domu.
- Przepraszam. - szepnął. - Co nie zmienia faktu, że Perrie mnie oszukała!
- Skończ już! Dobra, przyznaję się! I co teraz, lepiej ci? Byłam pijana, to była jedna noc! On nic dla mnie nie znaczy, rozumiesz? - wykrzyknęła dziewczyna.
- To dlaczego mnie okłamywałaś?
- Chciałam uniknąć tej sytuacji, Zayn! Dobrze wiesz, że cię kocham! - ponownie zaszkliły jej się oczy.
- Kłamstwo jest jeszcze gorsze od zdrady, bo żeby się przyznać, trzeba mieć odwagę, której ty najwidoczniej nie masz. - powiedział spokojnym tonem, chociaż wiedziałam, że go to zabolało.
- Perrie wyjdź. - wtrąciłam się.
- Ale...
- Po prostu wyjdź. - spojrzałam w jej oczy.
Wybiegła z pokoju i trzasnęła drzwiami. Usłyszałam cichy płacz i ponowne trzaśnięcie drzwiami.
- Ciekawe, czy odda mi piżamę. - wstałam podłogi. - Chcesz coś do picia? Tak przy okazji, nazywam się Jade.
- Zayn. - uśmiechnął się.
- Wiem, słyszałam o tobie.
- Oh, co takiego?
- Coś tam, że masz zespół i właściwie nic więcej. - uśmiechnęłam się i poszłam do łazienki.
Umyłam twarz i zęby, rozczesałam włosy, które potem spięłam w wysokiego koka. Ledwo udało mi się pomalować rzęsy maskarą, bo usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła. Wybiegłam z pomieszczenia i skierowałam się do kuchni. Zastałam w niej Malika z ręką w krwi, który po prostu stał i patrzał na odłamki szklanki. Moja twarz automatycznie stała się blada.
- Czemu poznaję ludzi w takich chorych sytuacjach, no czemu?! - podniosłam do góry ręce. - A ty co tak stoisz? Pakuj się do samochodu i jedziemy do szpitala. - zwróciłam się do Zayna.
- Nie mam samochodu...
- Jak to?
- Przyjechałem taksówką, bo ze złości mógłbym spowodować wypadek, a przyjaciele mieli po mnie niedługo przyjechać. - odpowiedział.
- To zorganizuj jakiś transport, bo nie pozwolę ci się tu wykrwawić, czy coś. Od tego się nie można wykrwawić, prawda?
- Nie mam pojęcia, haha. Ale mogę zadzwonić po Harry'ego, bo ma prawko.
- Dzwoń po kogo chcesz i idź do łazienki włożyć ręce pod wodę, dopóki ktoś nie przyjedzie. - powiedziałam i poszłam do swojego pokoju.
Wyjęłam z szafy moje ukochane legginsy galaxy, białą bluzkę i czarną marynarkę. Szybko ubrałam ciuchy i wróciłam na dół zebrać szkło. Po skończonej czynności zjadłam kanapkę z serem i szynką i usiadłam na schodach, czekając na kolegę Zayna.
- Otwarte! - zawołałam, gdy usłyszałam pukanie.
- He... - chłopak spojrzał na mnie uważnie - Bo ja.. Pomyliłem dom, czy coś?
- Nie, Zayn jest w łazience. - uśmiechnęłam się.
- Co on tam...?
- Nie pytaj, chłopak nie potrafi obchodzić się ze szklanką, ehh... Nie mówił po co miałeś przyjechać?
- Powiedział tylko, że coś mu słabo i mam szybko wsiadać w samochód, więc co miałem za wyjście? - uśmiechnął się szeroko.
Kurwa, jakie dołeczki. Wróć, nie pomyślałam o tym! Nie pomyślałam, prawda? Andy by mnie zabił...
Chłopak machnął mi ręką przed oczami, na co zamrugałam kilka razy.
- Ugh, sorki. Zamyśliłam się. Tak przy okazji, Jade jestem. - wyciągnęłam dłoń, by ją uścisnął, a on zamiast tego ją pocałował.
- Harry. - uśmiechnął się delikatnie.
W tym samym momencie mulat wyszedł z łazienki. Krew ciągle ściekała z jego dłoni, lecz nie tak bardzo jak wcześniej.
- Jedziemy? Mam wrażenie, że mam szkło w ręce, ale mogę się mylić. - zapytał.
Lekko się zaśmiałam i założyłam czarne lity z ćwiekami.
- No to wychodźcie. - otworzyłam drzwi i poszłam za nimi. - To twój samochód? Wow...
- Dzięki. - loczek uśmiechnął się.
Droga do szpitala jak zwykle okropnie się dłużyła. Po jakimś czasie wreszcie wysiedliśmy z auta i skierowaliśmy się na SOR. Malik wszedł do sali, Harry usiadł na krześle, a ja poszłam odwiedzić tatę. Mamy nie było, czyli pewnie wróciła do domu. Ojciec się nie obudził, więc posiedziałam u niego kilkanaście minut i wróciłam do Stylesa.
- Słuchaj, bo... umm.. mogę.. to znaczy, chciałbym się o coś zapytać... - zaczął.
przepraszam, że znowu tak długo nie dodawałam :( rozdział krótki, bez sensu, pogmatwany i w ogóle kicha, mam nadzieję, że kolejny będzie lepszy.
+ CZYTASZ=KOMENTUJESZ! :D
++ chcecie być informowani - podajcie swoje nicki z tt, albo numer gg.
+++ znowu przypominam o ankiecie, bo nie wiem, jak Wam się będzie lepiej czytało. xD
269 wejść, 5 obserwatorów, 6 komentarzy... KOCHAM WAS! ♥
ah te podkreślenie 69 w liczbie wejsc XD gyuhiu wracam do rozdziału.
OdpowiedzUsuńZayn- KOCHAM GO TAKIEGO OSTREGO, DTRFTBYHUNJIMK.
Harry- te dołeczki, tak wiem *_*
Perrie- ŻAL ŻAL ŻAL.
Jade- wyrywaj dwóch na raz, więcej emocji! :D
Króciutki, ale wierzę, że następny będzie dłuższy. @justfuckshit oczywiście :D
Świetny rozdział. Szkoda biednego Zayna. Zmieniłam zdanie o Pierrie choć w sumie niech on jej wybaczy, a dołeczki harrego....(marzę) świetnie piszesz niemogę sie dozcekać nastepnego rozdziału. Kiedy go dodasz bo oszalejęęę;)
OdpowiedzUsuńzależy od tego, kiedy mi przyjdzie wena i ile będzie komentarzy. :D
Usuńzajebiste *-*
OdpowiedzUsuńświetne! *.* :oo
OdpowiedzUsuńJeżeli lubisz czytać opowiadania serdecznie zapraszamy na bloga http://www.walczabywygrac.blogspot.com/ Byłybyśmy wdzięczne nawet za anonimowy komentarz. Dziękujemy;)
OdpowiedzUsuń